|
What's crackin' 2010-03-10 20:25:33
Hej,
jak zwykle mógłbym się beznamiętnie tłumaczyć z mojej długiej nieobecności ,ale nie wiem czy to w czymkolowiek pomoże. Przez ostatnie 3 miesiące byłem 5 tygodni w Australii i Nowej Zelandii z naprawdę wypasioną ekipą w tym: Agnieszką Włodarczyk,jej ukochanym Kubim oraz z moim wujkiem. Przejechaliśmy całe wschodznie wybrzeże ,zaliczyliśmy niesamowite miejsca ,ale o tym napisze później.
Komentarze (1)
|
|
Australia i Nowa Zelandia 2009-12-06 20:53:57
Po wielkich spekulacjach i dodawaniu grosza do grosza w koncu uzbieralo sie tyle zeby wyjechac do Australii i Nowej Zelandii. Nie wiem dlaczego tak strasznie mnie tu ciagnie ,ale Australia ma swoj urok i nie potrafie jej sie oprzec. Mam tu dwoch na maxa zajebistych ziomkow (2x Kuzian basket family), ktorzy sa po prostu mistrzami. Oczywiscie wiele ucza mnie na kitcie i gdyby nie ich profesjonalne spojrzenie i rady nie bylbym teraz mistrzem Polski,heh. A tak serio, przylecialem do nich wczoraj do Melbourne na kwatere i dzisiaj zamierzamy z wujkiem zobaczyc co sie tutaj dzieje. Po jednym dniu rozponawczym ruszamy dalej do Nowej Zelandii i tam spotakmy sie z moim super ziomkiem Robinem (ktory utrzymuje sie z grania na gitarze w barach i plywaniu na kitcie). Zobacze wiele miejsc, zalicze wiele spotow i naucze sie pewnie paru nowych trickow. Jest super i wiem ,ze bedzie tak do konca, piatka! :D Komentarze (3)
|
|
5 miejsce w Maroku!!! 2009-10-19 02:11:12
Był to piękny,chłodny poranek w Warszawie, zegar w telefonie wybił godzinę 6 rano włączając głośny,denerwujący budzik przeszywający mnie dreszczem. Po umyciu zębów ,opłukaniu twarzy zimną wodą i pozbywając się ostanich oznak zmęczenia, wraz z pomocą mojego Mikro-pomocnika stanąłem przed blokiem i wyczekiwałem zielonej laguny. Po niespełna 10 minutach z obładowanego samochodu wyskoczyła reprezentacja Polski w tym mój kolega z Diverse Extreme Teamu – aka Książe. W planach mieliśmy przejechanie 1600 km do Paryża, nocowanie na lotnisku ,potem 4 godzinny lot do Casablanki, i po ćwierci dnia lot do docelowej Dakhli. Po odbyciu zaplanowanej podróży dotarliśmy w końcu do zabukowanego wcześniej namiotu. Miejsce okazało się znajdować na krańcu świata, gdzie otaczały nas tylko strzeliske skały i masy piachu. W ciągu tej dwutygoniowej przygody przysługiwały nam 3 posiłki dziennie składające się w 70% z ryb, także główną atrakcją dnia był kolejny posiłek. W ciągu tych paru dni przed zawodami zaczęliśmy się przyzwyczajać do spotu. Był tam silny prąd i szkwalisty wiatr,które bardzo utrudniał halsowanie i powrót do miejsca w którym się startowało. W końcu nadszedł upragniony dzień zawodów i wbrew wszystkim zasadą i wszystkiego czego się nauczyłem przez te 5 lat startowania niedoceniłem swojego przeciwnika i dostałem baty. W heacie płynałem na pełnym luzie i powoli sobie punktował bez jakiegoś wielkiego poświęcenia i to był olbrzymi błąd! Mój przeciwnik z Hawajów Cameron Ditrich płynął niesamowicie i po prostu mnie znokautował decyzją 3:0. Uczucie było niesamowicie przykre, czułem olbrzymie przygnębienie i miałem ochote jak najszybciej wrócić do domu. Na szczeście nie było takiej możliwości...
Kolejny dzień jak zwykle zaczął się w małym zakurzonym namiocie,a poźniej zaoferował mi na śniadanie upragniony chleb z dżemem. Po małej rozgrzewce i rozruchu zaczął się drugi dzień zawodów.
Podwójna eliminacje zacząłem z jakimś kolesiem z Francji i był to dosyć łatwy heat ,ale tym razem wolałem nieodpuszczać. Zrobiłem z 9 power hp (tricki w których wybijam się bez ruchu latawcem i przekładam drążek za plecami) w tym jednego podwójnego (jako jedyny na zawodach) i na dobicie wysokiego board off’a. W kolejnym heacie miałem rewanż z Cameronem i tym razem nie pozwoliłem sobie na pozerskie pływanie. Wyleciałem z plaży i na pierwszym halsie zrobiłe slim chanca,backmoba i switch KGB, w drodze powrotnej switch slima i KGB. Dalej leciałem już normalnie po jendym,dwóch trickach na halsie ,a wszystko przypieczętowałem frontmobe passem (czyli podwójnym hp). Ten heat wygrałem 3:0 i poczułem ogromną satysfakcje. Dzień oczywiście na tym się nie skończyłem, przeszedłem kolejne 4 heaty, zaliczając praktycznie stalowe przejazdy po 10-14 trików w każdym i zawsze pieczętując podwójnym hp.
W walce o 4 miejsce zostałem zatrzymany przez Stefana Permien (V-ce mistrza niemiec),i pomimo ogromnego zmęczenia po całym dniu zawodów zalicżyłem jeden z najlepszych heatów w życiu. Robiliśmy po 2-3 tricki na każdym halsie, często równocześnie. Miałem przewage 2 power hp i na koniec zdecydowałem się na przypieczętowanie wszystkiego frontmobe passem, niestety pomijajac board off’a. Okazało się ,że to był mój błąd (tylko skąd mogłem to wiedzieć).On dzięki temu małemu niedopatrzeniu wykonując board offa wygrał. Z występu jestem i tak zadowolny zrobiłem co mogłem i skończyłem Puchar Świata na 5 miejscu.
Poza mną w zawodach wziął udział Łukasz Ceran, który nie miał tyle szczęścia we freestylu i zajął 13 miejsce, natomiast bezbłędnie wyeliminował swoich przeciwników w rejsie zajmując 3 miejsce!! Okazało się ,że jest również utalentowanym wave riderem i tam zajął 5 miejsce ,dlatego należą mu się ogromne gratulacje. W zawodach wystartował również Kamil Gajdziński zajmując 2 miejsce we freestylu w Juniorach, i Błażej Ożóg zajmując 9 miesjce we freestylu open i 3 miejsce w juniorach.
Wyjazd był naprawdę udany i pomimo wielu zwątpień cieszę się ,że tam pojechałem. Zobaczyłem nowe miejsce ,odkryliśmy nowy spot z zupełnie płaską wodą i równym wiatrem, oraz po powrocie doceniłem luksusy życia w cywilizowanym świecie.
Freestyle:
1.Jessie Richman
2.Leander Vevey
3.Petr Tyushkievich
4.Stefan Permien
5.Victor Borsuk
Komentarze (3)
|